INTEGROWANIE PARADYGMATÓW

We współczesnej psychologii społecznej utrzymuje się zaintereso­wanie funkcjonowaniem poznawczym człowieka. W ostatnich mniej więcej trzydziestu latach znajdowało ono wyraz głównie w dwóch paradygmatach teoretycznych, które wywierały silny wpływ na prace prowadzone w tej dziedzinie. Są to paradygmat zgodności poznawczej oraz paradygmat atrybucji. Paradygmat zgodności poznawczej wzbu­dził szerokie zainteresowanie wśród psychologów społecznych w latach sześćdziesiątych (patrz praca źródłowa Abelsona, Aronsona, McGuire’a Newcomba, Rosenberga i Tannebauma, 1968). W tym okresie opra­cowano wiele różnych koncepcji zgodności, takich jak teoria równowagi Heidera (1946; 1958), teoria dysonansu poznawczego Festingera (1957), teoria zgodności poznawczo-afektywnej Rosenberga i Abelsona (1969) i wiele innych. W późnych latach sześćdziesiątych oraz w latach siedemdziesiątych entuzjazm dla zgodności poznawczej znacznie opadł (jednakże patrz Abelson, 1983). Mniej więcej w tym czasie nowy paradygmat teoretycz­ny domagał się uznania go za pierwszą linię frontu w badaniach społeczno-poznawczych. Był to paradygmat atrybucji zapoczątkowany przez klasyczne prace Heidera (1958), Jonesa i Davisa (1965) oraz Kelleya (1967; 1972a; 1972b i 1973). Teorię atrybucji przeciwstawia się generalnie modelowi zgodności poznawczej ze względu na to, że kreśli ona przeciwstawny wizerunek człowieka. Model zgodności poznawczej rysuje obraz człowieka w generalnych zarysach irracjonalnego, na którego sądy mają silny wpływ popędy, potrzeby i pragnienia.

 

STRATEGIE INTERPRETACJI

W eksperymentach tych badanym przedstawiano opis badania wyko­rzystującego technikę wymuszonej uległości i proszono, aby określili, jak będzie oceniana atrakcyjność zadania eksperymentalnego przez osoby, które za zachowanie niezgodne z postawą otrzymały nagrody niskie, oraz przez osoby, które otrzymały nagrody wysokie. Okazało się, że uzyskany w odpowiedzi rozkład ocen atrakcyjności pokrywał się z ocenami wyrażonymi przez osoby, które rzeczywiście uczest­niczyły w eksperymencie. Wynikałoby stąd, że wyniki będą te same wtedy, kiedy badany jest tylko obserwatorem (otrzymuje opis eksperymentu), i wtedy, kiedy sam uczestniczy w tym eksperymencie. Co prawda Stroebe i Jonas (1988) kwestionują tę interpretację, twierdząc, że efekty uzyskiwane w przypadku interpersonalnej re­plikacji wskazują jedynie na to, że badani potrafią wnioskować postawach z własnego zachowania, nie dowodzą natomiast wcale, że w normalnych sytuacjach życiowych taki proces inferencyjny ma rzeczywiście miejsce.Strategie interpretacyjne oferowane przez teorię zgodności (w wyżej cytowanym przykładzie — teorię dysonansu poznawczego) teorię atrybucji są rzeczywiście odmienne. Kruglanski i Klar starają się zintegrować obie te koncepcje na gruncie teorii wyższego rzędu. Ich propozycja idzie w kierunku włączenia w analizę zachowania epistemicznego specyficznej motywacji poznawczej, a także wyróżnienia dwóch faz procesu epistemicznego — fazy generowania hipotez oraz fazy ich weryfikacji. W każdej z tych faz pojawiają się procesy poznawcze o nieco odmiennym charakterze, do opisu których mogłyby być przydatne procesy postulowane bądź to przez teorię atrybucji, bądź przez teorię zgodności poznawczej.

DYSONANS W GRUPIE

Dysonans w grupie, w której dawano po 1 dolarze, prowadził do wystąpienia silnego napięcia emocjonalnego, skutkiem czego było dążenie do przeformułowania jednego z przekonań znajdujących się w stanie dysonansu. Stwierdzając, że zadanie eksperymentalne było interesujące, badany uwalniał się od przekonania, że powiedział następnej osobie nieprawdę.Odmienną interpretację zjawisk występujących w tym eksperymen­cie oferuje teoria spostrzegania samego siebie Bema (1972). Bem twierdzi, że o swoich stanach wewnętrznych wnioskujemy, tak samo jak obserwatorzy zewnętrzni, na podstawie własnego zachowania. A zatem badany, skoro poinformował inną osobę, że zadanie eks­perymentalne było interesujące, stwierdzał, iż musiało ono takie być naprawdę. Dlaczego więc analogiczne zjawisko nie pojawiło się u osób, które otrzymały wysoką nagrodę za podanie tej nieprawdziwej informacji? Zdaniem Bema, w tej sytuacji występują czynniki, które obniżają wiarygodność własnego zachowania jako źródła informacji swoich stanach wewnętrznych. Tymi czynnikami mogły być wysokie nagrody. Nie ma tu potrzeby odwoływania się do awersyjnych stanów emocjonalnych czy konfliktu przekonań. Wyjaśnienie oferowane przez Bema ma charakter czysto poznawczy i później chętnie było wykorzy­stywane przez zwolenników teorii atrybucji. Bem jako dodatkowy dowód prawdziwości swoich interpretacji przytacza wyniki ekspery­mentów, w których stosowano metodę interpersonalnej replikacji.

ZNANE EKSPERYMENTY

Jednym z najbardziej znanych eksperymentów, powtarza­nych zresztą później w wielu odmianach, był eksperyment Festingera i Carlsmitha (1959). W eksperymencie tym badani wykonywali przez dłuższy czas nudne i ogłupiające zadanie. Po zakończeniu eksperymentu eksperymentator zwracał się do badanego z prośbą o poinformowanie następnej osoby oczekującej na badanie, że eksperyment był ciekawy i interesujący. Większość badanych godziła się spełnić prośbę i prze­kazywała następnej osobie nieprawdziwe informacje na temat eks­perymentu. Połowa osób, które spełniły prośbę eksperymentatora, otrzymywała po 1 dolarze, druga połowa natomiast po 20 dolarów. Potem badanych poproszono o ocenę atrakcyjności zadań stosowanych w eksperymencie. Stwierdzono, że ci, którzy otrzymali wyższą „za­płatę”, oceniali zadania jako bardziej nudne niż ci, którzy za udzielenie nieprawdziwej informacji otrzymali tylko 1 dolara. Interpretacja proponowana przez teorię dysonansu zakłada, że u badanych otrzymujących niską nagrodę pojawił się dysonans między dwoma przekonaniami. Pierwszym, że zadanie było nudne i ogłupia­jące, i drugim, że następny badany został poinformowany niezgodnie z prawdą. Analogiczny dysonans nie pojawił się u osób, które otrzymały wysoką nagrodę, ponieważ mogły one uznać, że dla 20 dolarów warto się trochę pomęczyć.

ZNIEKSZTAŁCENIA POZNAWCZE

Dotyczy także problemu zniekształceń poznawczych, tj. tego, czy procesy poznawcze człowieka są ze swej natury poprawne, logiczne i racjonalne czy też podatne są na zniekształcenia bądź inklinacje poznawcze. Problematyce tej poświęcił Kruglanski swój monograficzny artykuł opublikowany w 1984 r. wspólnie z Ajzenem. Konflikt ten dotyczy także problemu jednolitości psychicznego funkcjonowania człowieka: czy człowiek funkcjonuje przez cały czas w oparciu o te same zasady, czy też zasady te zmieniają się? czy w pewnych okresach reguły określające funkcjonowanie człowieka są ścisłe i precyzyjne, a później podlegają rozluźnieniu? Wreszcie na poziomie najbardziej ogólnym konflikt dotyczy interpretacji metafory „człowieka — badacza z ulicy”. Metafora ta cieszyła się olbrzymią popularnością w teorii atrybucji, jednak atrybucjoniści przypisywali badaczowi z ulicy wykorzystywanie dość prostej metodologii, nawiązującej do pozytywizmu. Kruglanski uważa, że jeśli ową metaforę interpretować poważnie, to człowiek wykorzystuje odmienną metodologię. Przedstawimy teraz dla przykładu dwa sposoby interpretowania  pewnych danych empirycznych przez te dwie konkurencyjne teorie. Przykłady tego typu nie są dokładnie analizowane przez Kruglanskiego, ale zapoznanie się z tymi alternatywnymi interpretacjami pozwoli zapewne Czytelnikowi lepiej zrozumieć wywody zamieszczone w pracy Kruglanskiego i Klara.

DRUGA STRATEGIA

Druga strategia postępowania badawczego może być nazwana strategią hierarchiczną. Polega ona na poszukiwaniu — na wyższym poziomie ogólności — modelu teoretycznego, który pozwalałby objąć swoim zakresem i zintegrować modele, które pojawiły się na poziomie niższym. Zmiana teoretyczna, jaka się tu pojawia, ma charakter skokowy, a rozwój nie ma już tak spokojnego i płynnego charakteru. Nie zawsze możliwe jest korzystanie z dotychczasowych sposobów postępowania empirycznego, ponieważ często okazuje się, że powszechnie akceptowane metody badawcze przyjmowały milcząco pewne założenia; owe założenia ograniczają zakres wnio­sków, jakie można wyprowadzić z dostępnego materiału empiry­cznego.Warunkiem pojawienia się tej bardziej ryzykownej strategii hierar­chicznej jest występowanie konkurencyjnych modeli na niższym poziomie ogólności, modeli, które rozwijały się obok siebie i z których każdy próbował — przez cały czas na tym samym poziomie ogólności zakwestionować model konkurencyjny. Oczywiście, próba budowy ogólniejszego modelu na gruncie owej strategii hierarchicznej wcale nie gwarantuje sukcesu, niemniej jednak w przypadku sukcesu tej strategii postęp jest znacznie szybszy. Praca Kruglanskiego i Klara próbuje ustosunkować się w kilku planach do konfliktu rozgrywającego się w poznawczej psychologii społecznej. Deklaratywnie jest to konflikt między teorią zgodności a teorią atrybucji w wyjaśnianiu mechanizmów tworzenia reprezentacji innych ludzi oraz samego siebie. W rzeczywistości konflikt ten dotyczy roli poznania i emocji w wyjaśnianiu ludzkiego zachowania.

CHARAKTERYSTYCZNE SYTUACJE

W sytuacjach charakteryzujących się niskimi kosztami wystarczającą pobudką do udzielenia pomocy jest łagodna reakcja emocjonalna, taka jak postulowane przez Hornsteina napięcie popierające, poczucie moralnego zobowiązania Schwartza albo też empatyczne pobudzenie Coke’a (i współaut., 1978). Jeśli koszty są niskie, również inne popędy lub motywy, takie jak pociąg fizyczny do ofiary albo pragnienie zrobienia czegoś interesującego, mogą motywo­wać udzielenie pomocy.Dla „europejskości” tego tekstu decydujące jest nie miejsce jego publikacji („European Journal of Social Psychology”) ani miejsce narodzin pierwszego autora (urodził się on w Łodzi, ale obecnie pracuje w Stanach Zjednoczonych po dłuższym pobycie w Izraelu), decydujący jest sposób myślenia. Inne prace zamieszczone w niniejszym tomie kontentowały się stworzeniem koncepcji o średnim zasięgu bądź też zastosowaniem koncepcji tego typu na nowym polu badań. Tą drogą poszli np. Cantor i Mischel, wykorzystując teorię pojęć naturalnych do analizy spostrzegania społecznego, a ostatnio znaleziono zastosowanie tej koncepcji do analizy schematu Ja (Kihlstrom, Cantor, 1984).Taki rozwój teorii można nazwać rozwojem horyzontalnym. Postulowany model teoretyczny jest weryfikowany, a następnie mody­fikowany na tym samym poziomie ogólności. Sprawdza się także, czy model ten obowiązuje w jakiejś nowej dziedzinie. Dla poznawczej psychologii społecznej uprawianej w Stanach Zjednoczonych taki rozwój wydaje się dość typowy, a przytoczony przykład teorii pojęć naturalnych jest egzemplifikacją szerszego zjawiska. Taka strategia postępowania badawczego zapewnia ciągłość myśli i ułatwia korzys­tanie z dotychczasowych danych empirycznych przy planowaniu nowych badań.

NIEBEZPIECZNA INTERWENCJA

Podniesienie upuszczonej przez kogoś paczki z artykułami spożywczymi lub złożenie datku na rzecz Armii Zbawienia rzadko bywa niebezpieczne. Natomiast interwencja w przypadku gwałtu lub rabunku z użyciem broni pociąga za sobą wysokie koszty osobiste. Tak więc siły przeciwstawiające się takiej inwerwencji są bardzo duże. A zatem, jeśli ma nastąpić udzielenie pomocy, siły popychające jednostkę do dokonania takiego aktu muszą być większe od sił działających w kierunku przeciwnym. Silne nieprzyjemne pobudzenie związane z nieszczęściem drugiej osoby (spostrzegane jako pobudzenie empatyczne) stymuluje do podjęcia interwencji (a) ze względu na swoją bezpośredniość i negatywne zabarwienie emocjonalne oraz dlatego, że (b) najbardziej skutecznym i bezpośrednim sposobem złagodzenia własnego nieprzyjemnego stanu jest usunięcie takiego stanu u drugiej osoby. W miarę spadku poziomu pobudzenia siła kierująca jednostkę w stronę ofiary słabnie. Z drugiej strony, przy takich formach udzielania pomocy, jak zwrócenie zagubionego listu czy przekazanie pieniędzy na jakiś cel dobroczynny, których koszty są stosunkowo niskie, pokonanie sił przeciwdziałających podjęciu działania nie wymaga silnej emocji towarzyszącej reakcji obronnej.

DODATKOWA HIPOTEZA

Dodatkowo Janis i Mann wysuwają hipotezę, że sama konieczność podjęcia decyzji wywołuje stres i pobudzenie. Tak więc poczucie braku dostatecznej ilości czasu do podjęcia decyzji może samo w sobie wywołać pobudzenie, a w konsekwencji wpłynąć na charakter procesu decyzyjnego. Ostatnia ważna zaleta ujęcia Janisa i Manna związana jest z postulowanym wpływem potrzeby decyzji na stres i pobudzenie. Ponieważ kluczowe znaczenie ma tu spostrzeganie możliwości alternatywnych oraz spostrzeganie ilości czasu będącego do dyspozycji, a nie pewne właściwości rzeczywistości „obiektywnej”, zmienne osobowościowe mają ogromne znaczenie dla procesu po­dejmowania decyzji w nagłych wypadkach oraz jego wyniku. Wpływ tych bardzo stresowych, charakteryzujących się skrajnym brakiem czasu sytuacji decyzyjnych łagodzą zmienne związane ze stanem, takie jak poziom pobudzenia w chwili wypadku, zmienne związane z właściwościami indywidualnymi, takie jak poziom zaufania do samego siebie, dotychczasowe doświadczenia i/lub specyficzny trening w sytuacjach podobnych.Nasz model można powiązać z innymi modelami za pomocą przykładu odwołującego się do Lewinowskiego pojęcia siły wypadkowej. Sytuacje nagłego wypadku (w przeciwieństwie do serii kryzysów o    malejącej sile, sytuacji problemowych czy zwyczajnych sytuacji wymagających udzielenia pomocy) charakteryzują zazwyczaj wysokie koszty interwencji.

MODEL PODEJMOWANIA DECYZJI

Ogólnie rzecz biorąc, Janisa i Manna model podejmowania decyzji w sytuacji nagłego wypadku ma wiele wspólnego z naszym modelem oraz innymi modelami interwencji świadków. Obejmuje on cztery podstawowe pytania, jakie zadaje sobie osoba w konfrontacji z niebez­pieczeństwem albo zagrożeniem:Czy ryzyko będzie poważne, jeśli nic nie zrobię?Czy ryzyko będzie poważne, jeśli podejmę najłatwiej dostępne działanie zabezpieczające?rzeczywiście można liczyć, że znajdzie się jakieś lepsze wyjście?Czy jest wystarczająco dużo czasu na poszukiwanie i za­stanawianie się?Model Janisa i Manna zawiera wiele ważnych intuicji, które są dość zgodne z naszym ujęciem. Po pierwsze, autorzy ci zakładają, że w większości wypadków podstawą decyzji nie jest analiza czysto rozumowa. W ich modelu cztery podstawowe pytania „i odpowiedzi na te pytania formułowane są na podstawie pospiesznych domysłów, niekiedy ograniczonych do chwilowych spostrzeżeń tego, co się dzieje i co może się zdarzyć” (Janis, Mann, 1977, s. 54). Dalej, kolejność odpowiedzi może być dowolna, niektóre lub wszystkie pytania i od­powiedzi mogą pojawiać się błyskawicznie raczej jako obrazy wzrokowe niż jako sformułowania werbalne. Ten aspekt modelu bardzo pasuje do naszej analizy impulsywnego udzielania pomocy.